7 rzeczy, którymi zaskoczy cię Sardynia!

Kiedy pierwszy raz wylądowałam na Sardynii, zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia! 

 To magiczna wyspa, pełna kontrastów, pysznego jedzenia i życzliwych ludzi. Nie bez powodu latem przyjeżdża tu na wakacje Leonardo DiCaprio czy Silvio Berlusconi. Siostry Kardashian robią tu zakupy limitowanej, lokalnej kolekcji Diora. Niech Cię jednak nie przestraszy gwiazdorska obsada i drogie sklepy.

Ta wyspa to miejsce na niezwykłe wakacje, nie tylko dla „niezwykłych” ludzi.
Do rzeczy zatem, dlaczego zakochałam się w tej wyspie od pierwszego wejrzenia? Jest dokładnie 7 powodów, którymi pozytywnie zaskoczyła mnie Sardynia.

1.PLAŻE

Jak Sardynia długa i szeroka, tak większość wybrzeża natura wyposażyła w urokliwe zatoczki i plaże. Mieszkańcy co prawda twierdzą, że to nie natura, a Bóg! Gdy stwarzał świat, siódmego dnia przysiadł zmęczony i z ostatniego skrawka ziemi, który został mu w dłoni, stworzył Sardynię.  Nie mogę się zdecydować czy z cudów natury wolę kameralne plaże, te malutkie i ukryte między skałami czy długie, szerokie po których można spacerować. Ale wiesz co? To nie ma znaczenia, bo tutaj znajdziesz i takie, i takie. 

Jak Sardynia długa i szeroka, tak większość wybrzeża natura wyposażyła w urokliwe zatoczki i plaże. Mieszkańcy co prawda twierdzą, że to nie natura, a Bóg! Gdy stwarzał świat, siódmego dnia przysiadł zmęczony i z ostatniego skrawka ziemi, który został mu w dłoni, stworzył Sardynię.  Nie mogę się zdecydować czy z cudów natury wolę kameralne plaże, te malutkie i ukryte między skałami czy długie, szerokie po których można spacerować. Ale wiesz co? To nie ma znaczenia, bo tutaj znajdziesz i takie, i takie. Na zdjęciu poniżej jedna z najpopularniejszych plaż La Pelosa.

Plaża La Pelosa

2. Długowieczność

Wspomniałam już o tym, że na wyspie dzieje się magia. Sardyńczycy są jednym z narodów, który żyje najdłużej na świecie. 80-latek to młodzieniec, a 100-latka to żadne zaskoczenie!
W czym tkwi sekret? Naukowcy twierdzą, że to dobre geny, ale nie tylko! Zdrowa dieta, żadnego GMO, wszystko naturalne. Dużo wina Cannonau i mało stresów. Relacje międzyludzkie na pierwszym miejscu. „Piano, piano”, co po włosku znaczy powoli, to lokalna filozofia. Co masz zrobić dzisiaj, lepiej zrób jutro. Wszystko po to, aby żyć długo i szczęśliwie.

3. Sardyńska kuchnia

Lokalna kuchnia opiera się głównie na tym, co pochodzi z gór. Sardynia to właśnie w 80% teren górzysty. Poza tym to, co z morza, źle się Sardyńczykom kojarzy. Dlaczego? Historia wyspy jest burzliwa, związana z najazdami. Przypływali tu m.in. Kartagińczycy czy Aragończycy. Miejscowi mieszkańcy ukrywali się w górach, jedząc to, co mieli pod ręką. Owoce morza czy ryby, zwłaszcza tuńczyk i dorada, to rarytasy wybrzeża – oczywiście są smaczne i świeże, ale Sardyńska tradycja to góry. Co zatem je się na wyspie? Pecorino sardo, tradycyjny owczy ser i kilka rodzajów miejscowego chleba w tym najbardziej znany PANE CARASAU.

Nazywa się go papierem do nut, jest cieniutki i kruchy, im starszy tym lepszy. Wieprzowina, po sardyńsku purceddu, dla miłośników mięsa, pieczona w całości na wielkim rożnie. Bottarga czyli osuszona ikra tuńczyka błękitnopłetwego to lokalny przysmak. Dla lubiących ekstremalne doznania kulinarne polecam ser CASU MARZU, ale tylko dla odważnych. Żyją w nim larwy, które zjada się razem z serem, to danie wysokobiałkowe.  Ze słodkości polecam seadas na ciepło z rozpływającym się w ustach serem i lokalnym miodem. Miody na wyspie to kolejny must have na liście kulinarnych pamiątek.

4. Urokliwe miasta

Jedno z moich ulubionych to San Pantaleo. Ukryte między strzelistymi wzgórzami, po środku niczego. W każdy czwartek, aż do sjesty, czyli godziny 13.30-14.00, możesz tam spróbować lokalnych przysmaków. Jestem pewna, że któryś sprzedawca sera pod ladą będzie miał CASU MARZU, trzeba spytać. Jeśli tak, na pewno da spróbować! Oprócz serów, możesz posmakować miodów, np. z lokalnego drzewa truskawkowego czyli chruściny jagodnej. A kiedy już najesz się na degustacjach, wypij kieliszek mirto, tradycyjnego likieru wspomagającego trawienie. Zobacz lokalną ceramikę i inne rękodzieło. Następnie z centralnego placu zejdź kawałek w dół, do głównej drogi, kup w lodziarni „Il buon gelato” – ulubiony smak lodów i przysiądź na najbliższej ławeczce. Wszystko po to, aby razem z miejscowymi zatrzymać na chwilę czas.

5.Karnawał, tradycje i legendy

Z czym kojarzy Ci się karnawał? Z tancerkami z Rio, maskami z Wenecji? Skasuj wszystko, co masz w głowie i wyobraź sobie postacie rodem z Władcy Pierścieni. Mamuthones to lokalne sardyńskie przebrania karnawałowe. Jeśli przyjedziesz tu latem, w muzeum masek w miejscowości Mamoiada, możesz zobaczyć je na żywo. Jeśli skusisz się jednak na gorący, karnawałowy okres uważaj, bo mamuthones mogą zarzucić na Ciebie linę i porwać
w wysokogórskie wioski. Tam możesz natknąć się na kobiety w długich, czarnych sukniach, które pod spódnicami chowają ogony, a w nocy zamieniają się w owady i wpadają do pokoju przez dziurkę od klucza. Niektórzy twierdzą, że Sardynia to zaginiona Atlantyda. Jak się chronić przed czarną magią? Jest amulet – oko świętej Łucji. Żeby zadziałał, ktoś musi Ci go podarować.

SARDYNIA

6. Minimalistyczny luksus

Costa Smeralda, w dosłownym tłumaczeniu Szmaragdowe Wybrzeże to północno-wschodnia część Sardynii. To właśnie tutaj w miejscowości Porto Cervo swoje jachty cumują George Clooney i Leodardo DiCaprio.

Do lat 60. w tym miejscu nie było nic! Większość działek należała do lokalnych kobiet. Dlaczego? Z pokolenia na pokolenie Sardyńczycy  wartościowe, górskie tereny zapisywali synom. 

Córki dostały ziemie na wybrzeżu i, jak się okazało, dobrze na tym wyszły. W latach 60. pojawił się na wyspie Aga Khan, arabski książe, który wykupił teren i stworzył kurort, który miał współgrać z naturalnym otoczeniem. Budynki są niskie i w stonowanych barwach, czasem ciężko odróżnić zbocza od zabudowań, zwłaszcza w Villi Dolce & Gabbana. Nazywam to minimalistycznym luksusem, jeśli lubicie te tematy zachęcam do lektury książki: „Luksus dlaczego stracił blask” Dany Thomas. A Porto Cervo po prostu trzeba zobaczyć.

6. Archipelag La Maddalena

Czy byłeś/aś kiedyś na Karaibach lub Malediwach? Jeśli tak, cieszę się razem w Tobą, jeśli nie, to wiedz, że bliżej Polski jest miejsce nazywane Karaibami Europy! Archipelag La Maddalena, gdzie kolor wody przypomina ten z instagramowych kont, tyle że #nofilter. Turkusowa woda, przepiękne zatoczki i plaże, w tym różowa Spiaggia Rossa. Na tę plażę nie można schodzić, jednak najlepszy sposób na zwiedzanie archipelagu to rejs statkiem. Wskakujesz na pokład, a resztą zajmuje się kapitan i zawsze uśmiechnięta załoga jednego z miejscowych statków. Do różowej plaży z łatwością można podpłynąć. W tej samej zatoce, oprócz piasku w oddali, można zobaczyć drewnianą chatkę, w której żyje Mauro Morandi. Zamieszkał tam gdy wyspy były jeszcze własnością prywatnych właścicieli i, mimo sprzeciwu władz obecnego Parku Narodowego, do dziś tam mieszka. Sam mianował się strażnikiem plaży i pilnuje, aby odwiedzający nie zabierali ze sobą tego, co natura podarowała wyspie. W jednym z filmów dokumentalnych na swój temat mówi:  „…cytując Dostojewskiego – piękno zbawi świat”. Więcej o nim możecie zobaczyć na przykład na Youtube.com.

Co ważnego jest do zapamiętania z tych siedmiu rzeczy, którymi zaskoczyła mnie Sardynia?

Człowiek uczy się całe życie, a podróże to jedna z najskuteczniejszych lekcji. Nie musisz lecieć 10 godzin samolotem, żeby wykąpać się w „karaibskiej wodzie”, nie musisz mieć miliona dolarów w kieszeni, żeby na chwilę wskoczyć do świata gwiazd – jeśli tylko masz na to ochotę.

 Co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro. Jedz zdrowo, unikaj stresu i pij dużo wina. Pielęgnuj relacje i zawsze, kiedy wino uderzy Ci do głowy, szukaj towarzystwa do wspólnej fiesty! A wszystko po to, jak już pisałam, żeby żyć długo i szczęśliwie, po Sardyńsku. I tak na marginesie – to sardynki wzięły swoją nazwę od Sardynii, nie na odwrót!

Ciao, itskamila_speaking!

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.