Jak powstaje oliwa z oliwek?

Jak powstaje oliwa z oliwek?

Jak powstaje oliwa z oliwek?

Razem z Giuseppe odwiedziliśmy lokalną przetwórnie oliwy z oliwek znajdującą się w miasteczku, w którym mieszkamy, Caccamo. Prowadzi ją nasza kolażanka Maria Chiara, której rodzina niezmiennie od lat 60tych zajmuje się wytwarzaniem oliwy. Poniżej możesz obejrzeć kilkuminutową relację z naszej wizyty w „oleificio” Ventura oraz przeczytać w kilku punktach o tym jak powstaje tradycyjna, sycylijska, świeżo tłoczona oliwa z oliwek extra virgin.

ZOBACZ VIDEO - PRODUKCJA OLIWY

Maria Chiara i jej tata Giuseppe opowiedzą i pokażą ci jaką drogę musi przejść oliwka, aby powstała z niej oliwa. Dowiesz się między innymi ile czasu może minąć maksymalnie od zbioru oliwki do ekstrakcji oliwy oraz co to jest ekstrakcja na zimno.

?

Oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia od zawsze była wpisana w śródziemnomorską kulturę jedzenia. Czy wiesz jak dokładnie jest wytwarzana i jakie są sposoby, aby utrzymać ją świeżą jak najdłużej ? Poniżej opowiemy Ci jak wygląda produkcja oliwy.

OLIWA Z OLIWEK KROK PO KROKU

Oliwa z oliwek

OLIWA Z OLIWEK KROK PO KROKU: PRZYGOTOWANIE OLIWEK

Kiedy zebrane przez rolników oliwki dotrą do przetwórni oliwy, najlepiej tego samego dnia, maksymalnie  w ciągu 48 godzin od zebrania, muszą przejść trzy podstawowe etapy zanim zacznie się ekstrakcja.
Najpierw trzeba oliwki zważyć, a potem przechowuje się je krótko jak najbliżej miejsca przetwarzania. W naszym zaprzyjaźnionym „oleificio” w Caccamo oliwki umieszcza się w koszach o pojemności 350kg. Układa się je w niedużych grupach, aby ułatwić wentylacje i zapobiec zepsuciu.
Następnie oliwki przesypuje się do maszyny, która oddziela je od liści i gałązek oraz czyści wodą usuwając ewentualne pozostałości ze zbiorów.

Oliwa z oliwek

OLIWA Z OLIWEK KROK PO KROKU: TŁOCZENIE

Tłoczenie to proces, w którym powstaje oliwa, a dokładnie, w którym cząsteczki oliwy są oddzielane od cząstek wody. Proces ten odbywa się za pośrednictwem specjalnych maszyn, a parametrami decydującymi o jakości są temperatura i czas trwania procesu.

Wracając jeszcze do samego mielenia wyróżnia się dwa typy ekstrakcji – na zimno i na gorąco. Metoda na zimno polega na utrzymaniu temperatury na maksymalnym poziomie 28 stopni.

Zamiast tego w przypadku past olejowych o wyższej emulsji konieczne będzie zastosowanie wyższych temperatur, które w żadnym wypadku nie mogą przekraczać 30°C. Uważa się, że im wyższa temperatura, w której odbywa się produkcja, tym gorsza będzie jakość produkowanej oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia, ponieważ pogorszy się jej smak i utraci korzystne właściwości, takie jak polifenole czy witamina A.

Następnym etapem jest oddzielenie oliwy od fazy wodnej. Można to zrobić na dwa sposoby.

  • Ekstrakcja ciśnieniowa: jest to klasyczna metoda, która polega na użyciu pras, za pomocą których masa oliwy zostanie odprowadzona z wytłoków.
  • Ekstrakcja przez mieszanie: która odbywa się w 2 fazach lub 2 i pół fazy, w każdej fazie otrzymujemy produkt, który jest stopniowo czystszy.
    Na koniec pamiętaj, że to je produkt niedokończony.
Oliwa z oliwek

OLIWA Z OLIWEK KROK PO KROKU: MIELENIE OLIWEK

Mielenie to początkowa faza ekstrakcji. Polega na mechanicznym rozdrabnianiu miąższu oliwek, do momentu aż uzyska się masę o płynnej, ale wciąż grudkowatej konsystencji. Oliwki w tej fazie produkcji oliwy nazywane są pastą olejową i składają się z części stałej czyli z fragmentów pestek, skórki i masy z oliwek. Druga część – płynna to to mieszanka oliwy i wody.
Mielenie może odbywać się przez młyn lub przez kruszarkę (z której uzyskuje się pastę olejową w znacznie krótszym czasie, a zatem bardziej nadaje się do zautomatyzowanej produkcji).

Oliwa z oliwek

OLIWA Z OLIWEK KROK PO KROKU: ODZIELENIE OLIWY OD WODY

Jesteśmy o krok od gotowego produktu, teraz musimy oddzielić resztki wody od oliwy. W tym celu stosuje się pionowy system wirowania, o którym tata Marii Chiary wspomina w wywiadzie. W separatorze oleju pod wpływem prędkości obrotów w połączeniu z różnymi gęstościami woda oddziela się od oliwy. Po wyjęciu z separatora olej jest gotowy do spożycia. Początkowo będzie mętny, zanim się go rozlewa przechowuje się w ogromnych pojemnikach ze stali nierdzewnej. 

Potem oliwa trafia do butelki lub puszki i można zabrać ją do domu i jeść ze smakiem!

oliwa strumień

Ważne jest, aby przechowywać oliwę w odpowiednich pojemnikach i sprzyjających warunkach.

Maria Chiara

PRZECZYTAJ POSTA O TYM

Jak opowiednio przechowywać oliwę z oliwek, aby zachowała swój smak i aromat na dłużej.

?

Jak zachować świeżość oliwy z oliwek na dłużej?

Trzy wskazówki jak zachować na dłużej świeżość, smak i aromat oliwy z oliwek.

Trzy wskazówki jak zachować smak i zapach oliwy z oliwek na dłużej

Trzy wskazówki jak zachować smak i zapach oliwy z oliwek na dłużej

Trzy wskazówki jak zachować smak i zapach oliwy z oliwek na dłużej

Wiesz, że świeżo wyciskana oliwa z oliwek Extra Virgin ma zupełnie inny smak niż ta butelkowana w masowej produkcji? Możesz cieszyć się jej zapachem nawet kilka miesięcy po wyciśnięciu, stosując kilka prostych zasad. Kiedy Giuseppe pierwszy raz dał mi spróbować oliwy zrobionej w naszym mieście Caccamo przez jego przyjaciółkę Marię Chiarę, długo nie mogłam, się nadziwić jak to możliwe, że wcześmiej nie znałam tego smaku. Oliwa Extra Virgin, w ciągu upływających od produkcji miesięcy,  utlenienia się, a zatem powoli traci swoje właściwości organoleptyczne i zdrowotne. Przeczytaj jak spowolnić ten proces utleniania, aby oliwa zachowała swoje pierwotne właściwości jak najdłużej.

1.Przechowywanie – w czym?

Przechowywanie oleju w odpowiednich pojemnikach to pierwszy krok do tego, aby oliwa na dłużej zachowała świeżość. Najlepszym tworzywem jest stal nierdzewna. Dlaczego? Oprócz dużej odporności na wstrząsy ma dużą zdolność ochrony przed światłem. Inne odpowiednie materiały to ciemne szkło, oraz porcelanowe
i blaszane pojemniki.
Maria Chiara radzi: unikaj dolewania nowego oleju do tego, który już znajduje się w pojemniku.
Pamiętaj, że zawsze przed nalaniem oliwy z oliwek, należy butelke czy inny pojemnik dokładnie umyć gorącą wodą i przetrzeć ręcznikiem papierowym, aby usunąć wszelkie osady. Dopiero później możesz napełnić pojemnik nową, świeżo wyciśniętą oliwą
z oliwek Extra Virgin
 .

oliwa z sycylii

CZYTAJ DALEJ CO MOŻESZ ZROBIĆ, ABY TWOJA OLIWA ZACHOWAŁA ŚWIEŻOŚĆ NA DŁUŻEJ

 

Maria Chiara radzi: unikaj dolewania nowego oleju do tego, który już znajduje się w pojemniku.
Maria Chiara Oleificio Ventura Sycylia

W czym przechowywać?

Gdzie przechowywać?

W jakiej temperaturze?

oliwa z oliwek

2.Przechowywanie – gdzie?

Kiedy już twoja oliwa znajdzie się w odpowiednim pojemniku musisz pamiętać o tym, aby przechowywać go w ciemności, z dala od światła słonecznego czy sztucznego światła. Zwróć także uwagę na prawidłowe zamknięcie. Im mniej kontaktu z powietrzem, tym lepiej. Może się zdarzyć, że oliwa przejmie inne zapachy, które mogłyby zmienić jej aromat. Za żadne skarby świata nie kładź w pobliżu detergentów lub innych produktów gospodarstwa domowego o silnych zapachach, które oliwa mogłaby wchłonąć.

 

3. Temperatura

Oliwa z oliwek też ma swoją ulubioną temperaturę. Oprócz pojemnika do przechowywania, kolejnym ważnym aspektem utrzymania właściwości odżywczych i właściwości organoleptycznych oliwy extra virgin jest temperatura : idealny zakres temperatur powinien wynosić od 15°C do 18°C; w wyższej temperaturze istnieje ryzyko przyspieszenia jej psucia się i utraty jej typowego owocowego zapachu .
Jednak w niższej temperaturze oliwa ma tendencję do krzepnięcia, tracąc charakterystyczny dla niej płynny charakter, ale przy tym zachowując swoje właściwości.

 

 CO ZROBISZ Z TĄ WIEDZĄ?

NIE CZEKAJ!

Jeśli nie znałeś tych małych sztuczek, to najwyższy czas, aby zastosować je w praktyce, zachowując w ten sposób najlepszą jakość oliwy, której używasz do swoich posiłków.

Rogaliki jak we włoskim barze – chrupiące cornetti!

Rogaliki jak we włoskim barze – chrupiące cornetti!

Jeśli chociaż raz spróbujesz chrupiącej skórki, miękkiego środka i pistacjowego nadzienia włoskich rogalików, uwierz mi, nie zapomnisz go do końca życia. Pamiętam jak w 2019 roku w trakcie mojego służbowego pobytu na Sardynii Giuseppe poczęstował mnie takim właśnie włoskim cornetto, już wtedy skradł moje serce i całkowicie odmienił moje spojrzenie na jedzenie. Jeszcze trzy lata temu po prostu wsiadłabym w samolot i poleciała na weekend do Rzymu, żeby celebrować włoskie śniadanie, zajadać się pizzą i popijać aperol przy zachodzie słońca. Dzisiaj nie jest łatwo się przemieszczać nawet po Europie. Postanowiłam, że sama sobie stworzę moje Włochy w domu. Sycylijczyka już mam, teraz jeszcze praktykuje włoskie gotowanie. I powiem Wam nieskromnie, że sama jestem z siebie dumna!

Dzisiaj z chęcią podzielę się z Wami przepisem na te włoskie cornetti. Wychodzą naprawdę jak we włoskim barze, musicie tylko włożyć w nie sporo serca, cierpliowści i najlepiej kupić sobie włoską mąkę Manitobę. Znajdziecie ją bez problemu w internetowych sklepach z włoskimi produktami. Cena za kilogram waha się między siedem a dziesięć złotych.

 

SKŁADNIKI NA CIASTO:

  • 250 gramów mąki włoskiej Manitoba ( musi to być silna mąka z dużą zawartością glutenu i mocą powyżej 350W)
  • 8 gramów drożdży instant
  • 25 gramów cukru
  • 100 mililitrów mleka
  • 1 jajko
  • 3 łyżeczki miodu
  • łyżeczka soli
  • 35 gramów miękkiego masła
  • aromat waniliowy

DO WAŁKOWANIA
125 gramów masła o zawartości tłuszczu 82%

PRZYGOTOWANIE CIASTA
-Do miski wsypujemy mąkę, drożdże i cukier.
-W osobnym naczyniu łączymy mleko, miód i jajko, roztrzepujemy.
-Następnie wlewamy uzyskaną mieszankę stopniowo do miski z mąką i wyrabiamy. Jeśli mamy robota planetarnego to używamy średnich obrotów jeśli robimy to ręcznie przyda się trochę siły.
-Po mniej więcej pięciu minutach, kiedy ciasto zacznie tworzyć zwartą całość dodajemy miękkie masło ( 35gr) i sól. Wyrabiamy dalej przez około 8 minut. Kiedy ciasto ma konsystencję plasteliny wyciągamy z miski, urabiamy w rękach aż utworzy się kula. Owijamy folią spożywczą i wsadzamy do lodówki, minimum na dwie godziny, najlepiej na całą noc.

 

– Po dwóch godzinach lub następnego dnia wyciągamy z lodówki masło 125 gr, wkładamy w papier do pieczenia i najpierw rozbijamy, a następnie rozwałkowujemy masło na kształt kwadratu lub prostokąta. Wkładamy je do lodówki na co najmniej 15 minut.

– Kiedy masło się schłodzi wyciągamy z lodówki ciasto, rozwałkowujemy je na rozmiar dwa razy taki jak rozwałkowane masło.
– Na rozwałkowane ciasto, po jednej stronie wykładamy z papieru masło. Wyobraźmy sobie, że ciasto to rozłożona książka. Wykładamy masło po jednej stronie, następnie ”zamykamy książkę” składając ciasto, zamykając masło w środku.

-Rozwałkowujemy ciasto tak by osiągnęło rozmiar, który umożliwi nam złożenie ciasta na trzy równe części. Teraz wyobraźmy sobie, że ciasto to szalik, który chcecie złożyć na trzy. Składacie z mniej więcej trzech równych kwadratów. Od lewej do środka, następnie od prawej do lewej. Powstaje wam trzywarstwowy blok. Zawijamy w folię i odkładamy do lodówki na 10-15minut.

– Wyciągamy ciasto i powtarzamy wałkowanie i „składanie szalika”. Znowu do lodówki na 10-15 minut.

– Znowu wyciągamy schłodzone ciasto, wałkujemy, składamy na trzy, tym razem wkładamy do lodówki na 30-40 minut.

– Schłodzone ciasto wyciągamy, przecinamy jeden bok, ten który jest zamknięty, żeby lepiej rozwałkować ciasto. Wałkujemy i wkładamy na 5 minut do zamrażalki. Jeśli zostawicie na dłużej niż 15 minut to masło Wam zamarznie, a nie chcemy tego!

– Wyciągamy ciasto, odcinamy nożem zewnętrzne krawędzie, aby utworzył nam się równy prostokąt.

– Zwykłym nożem lub takim okrągłym do pizzy wycinamy trójkąty ( najlepiej zobacz na filmie ) i z nich zwijamy rogaliki. ( powinno wyjść 5-6 trójkątów )

-Układamy na tacy, zawijamy folią i wkładamy na godzinę do lodówki, żeby ciasto odpoczęło. Wyciągamy z lodówki i WAŻNE przekładamy rogaliki na blachę żeby wyrosły. Jak wyrosną to będzie trudno je przełożyć później. Przykrywamy blachę folią, można też przyłożyć delikatnie kuchenną ścierką i kocem. Połóżcie je gdzieś gdzie nie ma przeciągu, ale też upału powyżej 40 stopni. Jeśli będzie im za gorąco to nie urosną, a jeśli za zimno będą rosły powoli. Po mniej więcej  3-5 godzinach powinny powiększyć objętość i stać się puszyste.

– Nagrzewamy piekarnik z termoobiegiem do 170 stopni, smarujemy od góry jakiem i pieczemy aż się zarumienią około 20 minut.

Możemy też po wyrośnięciu ciasta włożyć rogale ponownie do lodówki i wyciągnąć je z niej następnego dnia
i upiec dopiero na śniadanie.

Trzecią opcją jest w ogóle zostawienie ich zwiniętych w lodówce bez wyrastania na noc i dopiero wyciągnięcie następnego dnia. Wtedy rano trzeba liczyć też około trzech godzin żeby wyrosły i można sobie upiec na drugie śniadanie.

Wypróbowałam wszystkie trzy opcje z tego przepisu. Nie widzę różnicy po upieczeniu.
Smacznego! Buon apetit!

Ciasto od góry powinno mieć kruche warstwy, a w środku być puszyste. Te warstwy tworzy nam masło na zmianę
z przekładanym i wałkowanym ciastem. Skoro złożyliśmy je 3 razy po 3 warstwy powinniśmy mieć 9  warstw
w naszym rogalu. Te warstwy po włosku do właśnie sfoglie, a czasownik SFOGLIARE znaczy przerzucać. Dlatego
te rogale nazywają się cornetti sfogliati czyli w moim wolnym tłumaczeniu przerzucane. Sfogliatura czyli
ta specyficzna forma ciasta, trochę jakby półfrancuskiego, czyli to łuszczenie się, sprawa, że włoskie cornetti nie pozwalają mi o sobie zapomnieć.

Mam nadzieję, że przepis Wam się podoba! Kto wypróbuje?

 

WŁOSKIE CORNETTI
WŁOSKIE ROGALIKI PRZEPIS

TIRAMISU – przepis Mammy Siciliany

TIRAMISU – przepis Mammy Siciliany

Tiramisu to jeden z najbardziej znanych włoskich deserów. Jest prosty i szybki w wykonaniu. Może przysporzyć trochę kłopotów tym mniej cierpliwym wielbicielom słodkości, gdyż najlepiej przed zjedzeniem przetrzymać go przez noc w lodówce. Zobaczcie jak ja i Giuseppe robimy tiramisu z przepisu naszej Mammy Siciliany.

TIRAMISU MAMMY SICILIANY – lekkie, słodkie i puszyste.

SKŁADNIKI:

  • 500 gramów serka mascarpone,
  • 2 opakowania biszkoptów savoiardi,
  • 2 jajka,
  • 4 łyżki cukru,
  • kawa + 3 łyżeczki cukru,
  • kakao do posypania.

WYKONANIE:

Jeśli nie macie robota kuchennego, wystarczy Wam zwykły mikser lub ręczna trzepaczka ( nie będzie łatwo to zrobić bez siły elektrycznej ).

  1. Do miski wlewacie białka i ubijacie. Kiedy zaczną się pienić dodajecie cztery łyżki cukru.
  2. Jak się ubiją, wlewacie żółtka i chwilę mieszacie.
  3. Jeśli macie możliwość zmieniacie końcówkę w robocie na taką do kremów, jeśli nie, zostajecie
    przy mikserze i dodajecie cały serek mascarpone.
  4. Ubijacie, aż masa stanie się kremowa. Całe ubijanie masy nie powinno Wam zająć więcej niż 10 minut.
  5. Pierwszą warstwę masy wykładamy na dno naczynia.
  6. Następnie przygotowaną wcześniej i posłodzoną kawę, wlewamy do miski. Każdego biszkopta moczymy osobno i szybko, raz z każdej strony i układamy na kremie. Robimy dwie warstwy biszkoptów czyli krem, biszkopty, krem, biszkopty, krem.

Na wierzch posypujemy obficie kakaem, przykrywamy folią i wkładamy do lodówki na conajmniej dwie godziny. Najlepiej na całą noc, a minimalnie na pół godziny jeśli nie możecie się doczekać!

WAŻNE: nie pozwólcie aby krem stał za długo poza lodówką i pamiętajcie żeby nie „przemoczyć” biszkoptów kawą bo Wam się zrobi papka!

Tiramisu przepis
Tiramisu przepis
Dziękujemy za uwagę i zapraszamy Cię na nasz profil na instagramie!

Dzień Świętej Łucji, czy 13 grudnia to najkrótszy dzień w roku?

Dzień Świętej Łucji, czy 13 grudnia to najkrótszy dzień w roku?

Dzień Świętej Łucji, czy 13 grudnia to najkrótszy dzień w roku?

Moja życiowa przygoda na Sycylii nauczyła mnie kilku istotnych rzeczy, w tym tej bardzo dla sycylijczyków ważnej: na każde święto zaznaczone w kalendarzu na czerwono przygotowuje się specjalne danie! W każdym domu dzięki doświadczeniu babć powstają specjalne receptury, które przekazuje się z pokolenia na pokolenie. W każdym mieście i regionie wyglądają one trochę inaczej.

Trzynasty grudnia to dla nas Polaków data związana z rocznicą stanu wojennego w Polsce. Nie spotkałam się nigdy z obchodami dnia świętej Łucji w naszym kraju, ale jeśli ktoś z Was tak, to proszę dajcie znać! Trzynasty grudnia ma na swoim koncie całkiem sporo sukcesów, w 2001 odbyła się premiera filmu „Piękny Umysł”, w 1962 NASA wystrzeliła pierwszego satelitę telekomunikacyjnego Relay 1. Natomiast nie jest to raczej ulubiony dzień Berlusconiego, w 2009 w trakcie wizyty w Mediolanie premier Włoch został trafiony w twarz miniaturką miejscowej katedry, doznał złamania nosa i kilku zębów, a nie był to pechowy piątek, to była niedziela!

Wróćmy jednak na Sycylię.

W czwartek rano Mamma Siciliana, czyli mama Giuseppe zadzwoniła przypomnieć o tym, że w najbliższą niedzielę wypada dzień świętej Łucji i z tej okazji trzeba się odpowiednio przygotować i nie chodzi tu o jakieś specjalne wyjście do kościoła, tylko właśnie o przygotowanie niedzielnego obiadu! Bawi mnie to, że Sycylijczycy mówią, że my Polacy to taki religijny naród. Zawsze kiedy Giuseppe przedstawiał mnie komuś starszemu, padało to samo zdanie:

Polonia, tak, to taki religijny kraj, ojczyzna Jana Pawła II.

Pozostawiam to jednak bez komentarza, bo nie mnie oceniać jaka jest rzeczywistość w naszym kraju, ale jednak dla mnie, to Sycylia jest bardziej religijnym krajem niż Polska. Ta religijność ma jednak trochę inny wymiar. To jak się na Sycylii organizuje obrządki, to jest po prostu pompa! Stroje, przebrania, procesje, figurki. To są przedstawienia godne nagród za scenografie i stroje. Może kojarzycie tego rodzaju zwyczaje z Hiszpanią, ale sycylijska Settimana Santa na Wielkanoc nie odstaje przepychem od tej Andaluzyjskiej.

Skupmy się jednak na tym trzynastym grudnia. Kim była święta Łucja i co ma wspólnego z tym dniem?

Święta Łucja patronka Syrakuz urodziła się na Sycylii pod koniec III wieku naszej ery. Trudno jednoznacznie ocenić jak wyglądała jej historia.

Jest jedną z siedmiu dziewic wymienionych w Kanonie Rzymskim i jest tradycyjnie nazywana opiekunką wzroku ze względu na łacińską etymologię jej imienia (Lux, światło). 

Jest wiele podań, o jej życiu, jedno z nich mówi, że Łucja pochodziła z zamożnej rodziny, była zaręczona i miała brać ślub. Nieoczekiwanie jej matka zapadła na ciężką chorobę. Łucja wybrała się do Katanii na pielgrzymkę do Świętej Agaty, prosić ją o zdrowie dla matki. W czasie pobytu w tym mieście Łucja miała sen, w którym Święta Agata przepowiedziała ozdrowienie Matki i męczeńską śmierć Łucji. Historia mówi, że matka rzeczywiście ozdrowiała, a Łucja zerwała zaręczyny i postanowiła oddać się Bogu. W tych czasach na Sycylii chrześcijanie byli prześladowani. Łucja miała zostać oddana do domu publicznego jednak za każdym razem jej transport był przerwany jakimś cudem. A to osioł nie chciał jechać, a to woły nie chciały ciągnąć wozu, albo żołnierze tracili moc i nie byli w stanie chodzić. Finalnie Łucja została skazana na tortury, jednak ogień nie dotykał jej ciała, a nóż który przebił jej gardło nie zabił jej od razu. Odeszła dopiero gdy ksiądz podał jej komunie. 13 grudnia ok. 304 r. została ścięta mieczem; miała 23 lata.

Święta Łucja

Czy 13 grudnia to najkrótszy dzień w roku?

W wielu artykułach w Internecie znajdziecie taką właśnie informacje, że trzynasty grudnia czyli właśnie dzień świętej Łucji to najkrótszy dzień w roku. Nie jest to jednak prawda!

Skąd taki Misz masz informacyjny? Chodzi o to, że do czasu wprowadzenia przez papieża Grzegorza XII reformy kalendarza w 1582 r. wspomnienie św. Łucji przypadało na najkrótszy dzień w roku, który miał miejsce około 13 grudnia. Była to właśnie najciemniejsza i najdłuższa noc w roku. Dzisiaj po zmianie kalendarza dzień przesilenia zimowego przypada między 20 a 23 grudnia, gdzie najcześciej jest to właśnie 21 lub 22.  Z tą nocą w wielu krajach, nie tylko w Polsce wiązały się stare legendy, jeszcze z czasów przedchrześcijańskich. W tym dniu zakazane było pieczenia chleba, a we Włoszech także jedzenie makaronu. Kto się odważył złamać zwyczaje, narażał się na gniew Łucji. Z czasem jednak tradycje się zmieniły i pojawiły się nowe, przyjemniejsze, np. nagradzanie drobnymi upominkami za dobre uczynki, w północnych Włoszech, w niektórych domach dzieci dostają prezenty od Łucji. Z czasów przedchrześcijańskich pozostało jedynie „powitanie światła”, a więc – pielęgnowane w wielu miejscach, zwłaszcza właśnie w regionie alpejskim i w Skandynawii – pochody ze światłami.

Dzień  wspomnienia św. Łucji, jest także dniem  tak zwanego, astronomicznego „zatrzymania się Słońca”, po którym kilkanaście dni później – w Boże Narodzenie – następuje zmiana i dnia zaczyna przybywać. Nie wiem czy wiecie, ale mamy nawet w Polsce z tej okazji przysłowie!

 „Święta Łuca dnia przyrzuca”.

Mówi się także, że 12 kolejnych dni od 13 do 25 grudnia przepowiada pogodę na nadchodzące w nowym roku miesiące. Trzynasty grudnia reprezentuje styczeń, a dwudziesty piąty,  grudzień przyszłego roku! Zapisuje sobie w tym roku i zobaczymy czy się sprawdzi na 2021.

przesilenia

Kliknij w obrazek, aby poczytać więcej o przesileniach, jeśli Cię ten temat interesuje.

Co z tymi oczami?

Podania mówią, że Łucja wydłubała sobie oczy, dlaczego? Niektórzy piszą, że jako chrześcijanka nie chciała być wabiona przez pokusy, inni twierdzą, że nie zniosła tego w jaki sposób przyglądali się jej mężczyźni. Można też znaleźć informacje, że na jej życzenie oprawcy wydłubali jej oczy, nie ona sama. Właśnie z tego powodu w dzień jej dorocznego święta na Sycylii w Syrakuzach niesie się na drogocennej tacy „oczy św. Łucji”. Św. Łucja jest uważana za patronkę chorób oczu, nawet Dante gdy tracił wzrok modlił się  właśnie do niej!

Na Sardynii, która według legend uważana jest za wyspę pełnią magii i czarów nosi się amulet nazywany okiem świętej Łucji. Jest to oszlifowana muszelka ze „ślimakiem” w środku. Sprzedawana w sklepach z pamiątkami w formie biżuterii. Żeby jednak Was Łucja chroniła przed złymi mocami musicie dostać amulet  w prezencie. My sobie z szefową w trakcie sezonu na Sardynii sprawiłyśmy po jednym! Zobaczcie poniżej na zdjęciu! 

Oko świętej Łucji

Co ma wspólnego Łucja z arancinami?

Każdy Siciliano wie, że trzynasty grudnia to dzień arancine. W Palermo ściśle żeńska, ponieważ w Palermo i na całej zachodniej Sycylii arancina jest żeńska, LA anarncina! Jeśli zamiast tego pojedziesz na wschodnią stronę wyspy, pamiętaj, aby użyć formy męskiej IL arancino. Kuzyni i znajomi Giuseppe z Katanii, Syrakuz i Mesyny nie pozwalają na kompromisy w tej kwestii. To jak nasze polskie na pole czy na dwór :D.

Popularna tradycja mówi, że tego dnia nie wolno jeść chleba ani makaronu przez cały dzień. Piekarnie w Palermo są zamknięte, a w mieście unosi jeszcze większy niż zwykle zapach smażonego jedzenia. Według legendy, 13 grudnia 1646 roku Święta Łucja wysłuchała modlitw dotkniętych głodem Palermitanów i wysłała do portu w Palermo statek załadowany zbożem. Głód wśród ludzi był tak ogromny, że nie było czasu na mielenie pszenicy na mąkę i zdecydowano się natychmiast ją zagotować, dodając tylko trochę oleju. W ten sposób narodziła się „cuccìa” słowo pochodzi od „cocciu” co w siciliano oznacza ziarno.
Dziś przepis jest całkowicie zmieniony i znacznie smaczniejszy dzięki wariacjom czekolady, śmietanki i ricotty. Według niektórych ta sama historia miała miejsce w Syrakuzach, a kapitan jednego ze statków oznajmił, że musiał się zatrzymać w tym porcie ze względu na niesprzyjającą pogodę oraz chorobę oczu, która magicznie ustąpiła po wpłynięciu do miasta.

Pierwotnie trzynastego grudnia odbywał się post i powstrzymywanie się od spożywania chleba i makaronu na pamiątkę cudu zakończenia głodu. Miało być skromnie, ale kto zna Sycylie i jej mieszkańców wie, że słowo skromnie w kontekście jedzenia nie istnieje. Trzynasty grudnia to dzień obżarstwa! Tego dnia na stoły wjeżdżają panelle, cuccìa i oczywiście królowa arancina, główna bohaterka tego dnia. Każda sycylijska rodzina ma swój własny przepis i własny sposób robienia arancine. Ci bardziej leniwi mają swoje ulubiony bary, w których można dostać równie smaczne ryżowe kulki w wersjach klasycznych i tych bardziej urozmaiconych.

Jak się robi arancine
Cuccia siciliana

Cuccìa z Ricottą

Cuccia to gotowana pszenica, doprawiana według upodobań czekoladą, budyniem z mlekiem, cukrem czy ricottą.

Przygotowanie

Aby przygotować cuccie, ziarno należy moczyć w zimnej wodzie przez dwa dni, często wymieniając wodę.

Na noc przed imprezą pszenicę należy umyć pod bieżącą wodą i ugotować w garnku z wodą i odrobiną soli. Gotować trzeba około 2-3 godzin,aż zmięknie. Następnie odcedzić nadmiar wody, przykryć i odstawić do ostygnięcia. Na końcu mieszamy z kremem z ricotty.

Składniki na krem

  • 500 g miękkiej pszenicy (którą przygotujesz jak wyżej)
  • 700 g ricotty
  • 300 g cukru
  • 200 g płatków gorzkiej czekolady
  • cynamon i posiekane pistacje do smaku

Ricottę przełóż do miski z cukrem i wymieszaj, dodaj płatki czekoladowe, pistacje lub kandyzowane owoce pokrojone na małe kawałki. Odcedzoną pszenicę dodaj do pozostałych składników, posyp cynamonem, wymieszaj i gotowe!

Na naszym koncie na instagramie znajdziecie zapisaną wyróżnioną relację „Święta Łucja”,w której możecie zobaczyć cuccie naszej Mammy Siciliany. W video poniżej Giuseppe uczy naszą polską Mammę, jak dobrze świętować trzynasty grudnia w Polsce i jak prawidłowo kleić arancine :D! Zapaszamy do oglądania! Dajcie znać w komentarzu czy jedliście kiedyś opisane przeze mnie smakołyki!|

Dzięki!  

5 rzeczy, których prawdopodobnie nie wiesz o Sycylii!

5 rzeczy, których prawdopodobnie nie wiesz o Sycylii!

5 rzeczy których, prawdopodobnie nie wiesz o Sycylii!

  1. To tutaj leci manna z nieba
  2. Krajobrazy to nie tylko turkusowa woda i złoty piasek
  3. Tutaj je się nie tylko makaron
  4. W zimie jest zimno i wilgotno
  5. Można tutaj jeździć na nartach

Kiedy myślisz Sycylia, co widzisz? Piękne plaże, dobre makarony, czas, który płynie leniwie. Może sycylijskich dziadków siedzących na ławeczkach. Wszystko się zgadza, ale ja teraz opowiem Ci o pięciu aspektach, które bardzo możliwe, że z Sycylią nigdy Ci się nie kojarzyły , a powinny!

1.To tutaj leci manna z nieba!

Słyszałaś/eś o tej mannie co leciała z nieba kiedy Izraelici byli na pustyni? Nie wiem jak Ty, ale ja całe życie myślałam, że to kasza manna uratowała ich przed głodem. Wyobrażasz sobie zbierać tak drobną kaszę na pustyni? Jestem pewna natomiast, że znasz takie drzewo jak jesion! Jedną z odmian jest właśnie jesion mannowy. O co chodzi już tłumaczę!

Manna jesionowa pozyskiwana jest z uprawy niektórych gatunków z rodzaju Fraxinus, zbierana jest od drugiej połowy lipca do połowy września. Kiedy natnie się korę takiego drzewa, wydobywa się z niej sok, który krzepnie w suchym letnim upale. Taka zastygnięta manna przypomina stalaktyty w jaskini. Zbiera się ją mniej więcej po  tygodniu. Wytwarzane są różne jakości manny : manna ” cannolo „, która jest najcenniejsza ze względu na brak zanieczyszczeń, manna ” złomowa „, która jest zbierana z pnia jesionu i manna ” w przeznaczeniu „, która jest zbierana do pojemników umieszczonych u podstawy drzewa. Manna jest biała i słodka! Można używać jej zamiast cukru, ma bardzo niski indeks glikemiczny, więc mogą używać jej również osoby zmagające się z cukrzycą.

 

Manna BuenaVistaPhoto

To jest właśnie jesion mannowy

To zdjęcie pochodzi ze strony: Buona Vista Photo

Manna delle Madonie
Zbiory Manny w Parku Madonie

To zdjęcie pochodzi ze strony: Park Madonie

2.Krajobrazy

Sycylia znana jest głównie z plaż i zabytków architektonicznych! I słusznie, bo naprawdę ma się czym chwalić. Jeśli jednak odjedziesz kawałek od wybrzeża i zanurzysz się we wnętrzu wyspy to czeka na Ciebie nie lada niespodzianka. Widoki zapierają dech w piersiach. Kiedy jedzie się autostradą między |Palermo i Katanią, ma się wrażenie, że ta droga powadzi gdzieś do stanu Newada w USA. Kojarzycie ROUT 66? Mniej więcej takie widoki. Kiedy jesteśmy jednak w prowincji Palermo i udamy się na wycieczkę do serca wyspy czeka na nas feria kolorów. Soczysta zieleń, złote pola uprawne, błękit nieba. Wszyscy przyjeciele, którzy do tej pory mnie odwiedzili, byli zaskoczeni tym jak górzysta i zielona jest Sycylia. Ja ośmielę się nazwać ją kontynentem w miniaturze. Mamy tu lasy, jeziora, rzeki, morze, góry, doliny, dosłownie wszystkie formy ukształtowania terenu.

 

3.Tutaj je się nie tylko makaron!

Skoro Sycylia jest częścią Włoch, to logicznie rozumując pierwsze co nasuwa się do głowy to kuchnia pełna makaronów i pizzy! Rzeczywiście jak w każdej innej części Włoch, jak kraj długi i szeroki je te dwa klasyki je się wszędzie, tak Sycylia ma nam do zaoferowania o wiele więcej! Nie wiem czy wiecie o tym, że południowcy nazywają Włochów z północy wdzięcznie brzmiącym przydomkiem „polentoni”. Polenta to właśnie typowy dla północy przysmak. Północni obywatele na tych z południa mówią z kolei „terroni” czyli wieśniacy. Dlaczego o tym piszę? Sycylia jest rzeczywiście bogata w pola uprawne, mają tutaj hektary pól uprawnych i pastwisk. Dlatego to właśnie tutaj robi się najlepszą ricottę i inne sery. To właśnie na Sycylii w Bronte rosną najsmaczniejsze pistacje, a w miastach jak Palermo czy Katania, króluje street food, który istniał tutaj dużo wcześniej niż modne food tracki zawitały do Europy. Zjecie tutaj różne szalone wariacje mięsne jak kanapki ze śledzioną czy grillowane owcze jelita. Pizza nie występuje tylko w klasycznych formach. Tutaj pizzę się smaży, robi z niej kanapki czy lokalne przysmaki jak palermitańskie sfincione. 

 

Stigghiole Sycylia Strettfood Palermo
Pane con la milza

4.W zimie jest zimno i wilgotno

Kiedy „uciekając przed” marcowym lock downem pierwszy raz przyjechałam na Sycylię zimą, powiem Wam, że opadła mi szczęka. Miałam na sobie dokładnie ten sam zimowy zestaw, w którym 26 lutego wyjechałam z Polski. Zimowy płaszcz, szalik, czapkę, rękawiczki, a na nogach Timberlandy. Ten sam zestaw, w kórym  dzień wcześniej wyjechałam z Dolimitów. Kiedy na lotnisku w Palermo czekaliśmy na siostrę Giuseppe, która przywiozła nam samochód trzęsłam się z zimna, może też trochę z nerwów przez covida itd. Musieliśmy odbyć kwarantannę, dwa tygodniu w domku na wsi, w którym obecnie mieszkamy. Pierwszej nocy musiałam napić się shota wódki, może więcej niż jednego. Dom był zimny jak igloo. Rano odpaliliśmy kominek, który nie gasł przez dwa tygodnie. Potem przenieśliśmy się do rodziców, gdzie w domu jest normalne gazowe ogrzewanie! W starych domach niekoniecznie.
W miejscowościach na wybrzeżu średnia temperatura to 15 stopni, bywa cieplej nawet do 20 stopni w słoneczne dni, ale bywa też 5 stopni i do tego dochodzi wilgotność dochodząca nawet do 80% i przeszywający wiatr od morza. To jest zimno, które dochodzi, aż do kości! Ciężko je opisać, trzeba je poczuć, żeby zrozumieć. Ja już wole nasze -5 i przyjemny rumieniec na twarzy.
Co się natomiast dzieje w miejscach położonych wyżej? Przeczytaj w kolejnym punkcie.

 

5.Na Sycylii można jeździć na nartach!

Teraz zapomnij o plażach, krystalicznie czystej wodzie i palącym słońcu w zimowych miesiącach góry Sycylii oferują widoki godne najwyższych szerokości geograficznych półkuli północnej. Na największej wyspie na Morzu Śródziemnym, uważanej przez wielu za „Kalifornię Włoch”, ze względu właśnie na łagodny klimat, zima jest bardziej podobna do tej w krajach północnej Europy niż do pobliskich miast Sahary. Pokryte śniegiem grzbiety, zdobione szronem buki, zamarznięte jeziora, zaczarowana atmosfera, w której można się zanurzyć to Sycylijskie góry!

Wyobrażasz sobie narty z widokiem na morze lub wędrówki w rakietach śnieżnych z jednym okiem na Wyspy Liparyjskie, a drugim na dymiącą Etnę? To dopiero magiczna strona Sycylii. Są trzy miejsca, do których można się udać, żeby poszaleć na górskich trasach.

Madonie

W sercu Madonie, 100 km od Palermo, Piano Battaglia (1600 m npm) jest jedynym ośrodkiem narciarskim w zachodniej Sycylii. Dwumiejscowy wyciąg krzesełkowy, wyciąg narciarski i orczyk wspinają się na północny stok Monte Mufara (1865 m npm) i obsługują około 4 km tras o stopniu trudności od czarnych do niebieskich. Stacja jest niewielka, ale to prawdziwy klejnot zarówno pod względem krajobrazowym, jak i roślinnym. Dla tych, którzy wolą chodzić, Centrum Edukacji Ekologicznej „Il Grifone” oferuje sprzęt outdoorowy (rakiety śnieżne, raki, getry itp.) oraz przewodników na wycieczki po zaśnieżonych terenach i dotarcie w ten sposób do najpiękniejszych zakątków Parku Madonie: bardzo popularne nocne wycieczki, wschód słońca na najwyższym szczycie okolicy (Pizzo Carbonara, 1979 m npm).

Etna

Znana ze spektakularnych eksplozji i fascynujących strumieni lawy, Etna jest również niezwykłym miejscem narciarskim. Dwie różne strony, północna i południowa, oferują szeroki wachlarz możliwości zarówno dla najbardziej doświadczonych narciarzy, jak i dla początkujących. Bogata w lasy, szczególnie te lasy sosnowe, Etna na północy jest to popularne miejsce dla większości sycylijskich narciarzy. Dzięki swojej ekspozycji stok charakteryzuje się doskonałymi warunkami śniegowymi, szczególnie na dużych wysokościach: cztery wyciągi obsługują około 8 km tras między 1800 mi 2310 m. 

Erupcja z 2002 niestety zniszczyła wszystkie istniejące obiekty noclegowe w pobliżu wyciągów narciarskich, więc dziś nie można zakwaterować się w pobliżu terenu narciarskiego. Jednak kilka kilometrów dalej można znaleźć schroniska, takie jak Brunek i Chalet Clan dei Ragazzi. Niedalko znajduje się miejscowość Linguaglossa (około 17 km) lub inne małe miasteczka, pełne domów wakacyjnych i pensjonatów.

Wiadomo, że przywożenie sprzętu tanimi liniami lotniczymi w ogóle nie ma sensu, na spokojnie na wyspie można pożyczyć narty czy deske. Tutaj również można znaleźć wypożyczalnie sprzętu i instruktorów narciarstwa dla narciarzy na każdym poziomie zaawansowania (informacje Sportclub EtnaSci 3459237661).

W południowej części Etny znajduje się stacja Etna sud , największy ośrodek narciarski na Sycylii. Sześcioosobowa kolej gondolowa, wyciąg krzesełkowy i trzy wyciągi narciarskie wjeżdżają na szeroki, dość odsłonięty stok, który z wysokości 1900 m wznosi się do 2600 m Montagnola. Górna część stoku, ale także obszar Schroniska Sapienza, oferuje spektakularny widok na Zatokę Katańską. Na stacji znajdują się liczne bary, restauracje i obiekty noclegowe oraz są obsługiwane przez dogodne parkingi. Niestety warunki związane z zaśnieżeniem często pozostawiają wiele do życzenia, głównie ze względu na ekspozycję na słońce, jednak jeśli szukasz jednego z najlepszych miejsc na świecie do „jazdy na nartach z widokiem na morze” to wiedz, że jesteś we właściwym miejscu.

 

 Teraz przyznaj się, który punkt zaskoczył Cię najbardziej?

 

Czy życie zmienia się po trzydziestce?

Czy życie zmienia się po trzydziestce?

Czy życie zmienia się po trzydziestce!?

Jutro kończę 31 lat i powiem Wam w tajemnicy, że w moim życiu zmieniło się wiele! Przede wszystkim zdałam sobie sprawę, że nie zmieni się NIC, jeśli ja sama tego zrobię!
Chciałam podzielić się z Wami, krótką historią mojej zmiany z trójką z przodu. To jest dość osobisty post. Długo zastanawiałam się czy go napisać, ale może pomogę komuś zmienić swoje życie na lepsze!

ZBAWIANIE ŚWIATA

Zawsze próbowałam wszystkich uszczęśliwiać, bo wydawało mi się, że po prostu tak trzeba. Wydawało mi się, że gdy wszyscy ludzie wokół mnie będą zadowoleni ja też będę! No i wszystko by było super, gdyby dało się tych wszystkich ludzi zadowolić. Przeczytałam kiedyś bardzo mądrą książkę brytyjskiej psycholog Jacqui Marson „Bycie miłym to przekleństwo” i było tam takie jedno zdanie, które siadło mi na głowę!

 

Nie jesteś odpowiedzialna za emocje innych ludzi.”

I to zmieniło mój świat, w sumie nie wiem czemu, przecież to się teraz wydaje takie oczywiste. Może po prostu to był mój czas, żeby zrozumieć to zdanie. Uderzyło mnie jak kamień i tego dnia przestałam czuć się źle, gdy ktoś koło mnie chodził zły i naburmuszony. Przecież to nie była moja wina, ani też nie zasłużyłam na to, żeby ktoś rozładowywał na mnie swoje nieprzepracowane emocje.

TOKSYCZNE RELACJE

Pozbyłam się też z otoczenia tak zwanych wampirów energetycznych. Wiecie o co chodzi? Idziecie z kimś na kawę i wracacie do domu przygnębieni i winni całego zła świata lub przynajmniej całego zła tej osoby? Uświadomiłam sobie, że relacje przecież można ucinać i nie jest to przestępstwo. Czy żałuje tych znajomości? Nie, bo dzięki nim wiem, że nie chce już takich ludzi w moim życiu, że bez nich można żyć lepiej, spokojniej!

Zmiany w życiu

POCZUCIE WINY

Wychodzisz z domu spotkać się z koleżanką i niby słuchasz jej opowieści o dzieciach, kotach i wakacyjnych przygodach, ale tak naprawdę myślisz już o tym czego nie zrobiłaś w domu czy do pracy. Wizualizujesz sobie czego wymagają od Ciebie inni, no właśnie a może to Ty sama od siebie tego wymagasz? Poczucie winy potrafi zabić od środka i powstrzymać nas przed wieloma wspaniałymi ruchami. Staram się żyć bez poczucia winy, a jeśli mi się włącza zadaje sobie pytanie? Czy naprawdę muszę czuć się winna? Zabiłam kogoś czy zrobiłam komuś przykrość? Jeśli odpowiedź brzmi NIE, odpuszczam.

MÓWIENIE NIE

No i to był właśnie mój największy problem. I wiecie co, w tym roku w trakcie pracy pilota wycieczek na Wyspach Kanaryjskich jedna z klientek zapytała mnie o imprezę urodzinową koleżanki pilotki z naszego teamu. Spytała czy może dołączyć? Nie pamiętam co dokładnie odpowiedziałam, ale dokładnie pamiętam jej odpowiedź:

„Wow, zazdroszczę takiej asertywności! Na poziomie, grzecznej i stanowczej.”

Kiedyś martwiłabym się o to, jak ja jej powiem, że nie może przyjść? Albo jak ja powiem Kasi, że klientka chciała przyjść na imprezę no i przecież nie mogłam jej odmówić, no więc przyjdzie.
Tego dnia poczułam wolność i osiągnęłam swój mały prywatny sukces.

Czy życie zmienia się po trzydziestce?

SZANUJ SAM SIEBIE A INNI BĘDĄ CIĘ SZANOWAĆ

Wrócę znów do tych Wysp Kanaryjskich, pamiętam jechaliśmy na plażę autobusem w Santa Cruz, razem z teamem animacyjnym naszego statku. Karolina, nasza wokalistka powiedziała wtedy jedno zdanie:
„Jak się Ciebie nie zna to się czuje taki respect, ale jak już się Ciebie pozna bliżej to mija.”
Pamiętam zanosiliśmy się wszyscy śmiechem, bo nie zabrzmiało to do końca tak jak Karolina chciała. Pamiętam też, że mega ucieszyły mnie te słowa, bo pracowałam nad tym, nad tym żeby mieć ten respekt do samej siebie i udało się! Inni też go czuli, a później mijał. Zabawne? Trochę, tak, ale z drugiej strony mijał dokładnie wtedy kiedy chciałam.

CELE

Powiedziałam sobie kiedyś: do TRZYDZIESTKI muszę wyprowadzić się od rodziców. Moja firma, którą prowadziłam 7 lat niestety nie pozwoliła mi tego celu zrealizować. Co zrobiłam? Zacisnęłam zęby, wypłakałam hektolitry łez, firmę zamknęłam. Czy było łatwo? Oj nie, było zajebiście ciężko. Teraz wiem, że jestem w stanie wyjść ze swojej strefy komfortu. Czy dzisiaj mieszkam z rodzicami? Nie, może nie żyje w luksusach i nie jeżdżę wymarzonym samochodem, ale mam wokół siebie ludzi, którzy mnie wspierają. I nawet jeśli nie zgadzają się z tym co robię, chowają krytykę do kieszeni.
Czy to wszystko musi dziać się po trzydziestce? Absolutnie NIE! Równie dobrze, mogło to się wydarzyć pięć lat temu albo dopiero za pięć kolejnych lat. Każdy ma w głowie swoją „trzydziestkę”. Dla mnie jest ona symbolem zmiany, ale nie daj się zamknąć w jakimś stereotypie czy innym schemacie! Jeśli czujesz, że zmiany są Ci potrzebne, działaj! Chciałabym napisać, nie bój się!

Napiszę jednak: bój się, zakąsaj rękawy i rusz do przodu ile sił w nogach. Siłę w rękach sobie zostaw, bo przyda Ci się w tej podróży!
Jak napisała autorka wyżej wymienionej książki:
Aby być miłym dla świata, ludzi i tym samym w zgodzie z naszym własnym życiem, warto zacząć od bycia miłym dla samego siebie!

Czy ty już należysz do ludzi MIŁYCH DLA SAMYCH SIEBIE?

PALERMO – albo kochasz albo nienawidzisz?

PALERMO – albo kochasz albo nienawidzisz?

TAK MÓWIĄ! A co mówię ja?

Subiektywny pamiętnik po kilku miesiącach życia w Palermo w czasach koronawirusa.
Palermo- albo kochasz albo nienawidzisz? Czy to prawda?

MÓJ PIERWSZY RAZ W PALERMO

Czy pamiętam swój pierwszy raz w tym mieście? Oczywiście, że pamiętam i to bardzo dobrze. Zaparkowaliśmy samochód na parkingu, gdzieś z boku centrum. Parking ukryty za murami. Ja oczywiście musiałam odwiedzić pobliską toaletę. Czasem myślę, że mogłabym napisać przewodnik gdzie sikać, a gdzie nie sikać. Dziewczyny też tak macie?

Weszliśmy do baru, na szczęście jeszcze był otwarty, bo w trakcie sjesty różnie bywa! Giuseppe kupił kawę, jakiś chłopiec przyszedł kupić sobie batona, miał tylko 1euro, wszystkie batony za 2euro, więc Giuseppe dorzucił się dziecku do dziennej dawki cukru. Wyszliśmy na ulicę, słońce paliło delikatnie skórę, wiatru zero. Zza ucha doszedł do mnie średnio dobrze brzmiący śpiew dwóch młodzieńców, którzy śpiewali mi piosenkę o pięknej blondynce, zagubionej w sycylijskich uliczkach. Gdybym była sama może trochę ciśnienie by mi skoczyło, choć byli mega zabawni. Potem zaczęli śpiewać do Giuseppe, że musi dać mi buziaka, no i dał i wkońcu sobie poszli. Widzicie tą sytuację? Coś takiego w Polsce? No chyba nie.

 ULICE PALERMO

Na głównej ulicy zaczęli pokazywać się Hindusi sprzedający wszystko co tanie i plastikowe. Nad głowami roznosił się dźwięk przelatujących mew i od czasu do czasu trzask deptanych na ulicach butelek czy innych opakowań z tworzywa, które zalewa świat. Z ulicznych barów pachniało smażonymi plackami z ciecierzycy (panelle), szaszłykami z owczych jelit (stigghiole), milzą (śledzioną) i kulkami ryżowymi (arancine).

Street food na Sycylii istniał dużo wcześniej zanim na główne ulice europejskich stolic zjechały się wypasione foodtracki z daniami, których nazwy czasem ciężko spamiętać. Historia wyspy, która bardzo mocno dzieliła społeczeństwo na warstwy właściwie zmusiła ludzi do jedzenia na ulicy, jedzenia tego co zostało z posiłków arystokratów. Stąd te grillowane wnętrzności jak śledziona czy jelita. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tych smakołyków, ale przecież Palermo albo kochasz albo nienawidzisz.

 

Podróżowanie zobowiązuje! Albo chłoniesz to gdzie jesteś albo po prostu odhaczasz jak przysłowiowy turysta. Napisze posta o tym co
i gdzie jeść w Palermo i podlinkuje tutaj.

 

Centrum Palermo to kilka głównych ulic, w tym Via Maqueda i Via Vittorio Emanuele. Krzyżują się w miejscu, które nazywa się Quatro Canti czyli cztery kąty. W tym momencie właściwie trzy ponieważ jeden jest w remoncie. Zaraz obok znajduje się Fontanna Pretoria, w miejscu nazywanym placem wstydu. Historie tego miejsca opisałam Wam tutaj. Jeśli przypadkiem wylądujecie przy fontannie w trakcie sjesty bardzo prawdopodobne jest, że będziecie tam praktycznie sami. Jeśli z Quatro Canti pójdziecie w drugą stronę, dojdziecie do Katedry Palermo. Warto zapłacić 5 euro i wejść po mega krętych schodach na taras. Widok z góry zapiera dech w piersiach. Sycylia była pod wpływem wielu kultur i nurtów architektonicznych. Miasto z góry wygląda naprawdę magicznie. Pastelowe zabudowania, pomarańczowe dachówki i soczyste, zielone palmy na tle granatowego morza i brązowych gór, bajka. No i co z tym Palermo, już je kochasz czy może nienawidzisz?

 

JAZDA SAMOCHODEM W PALERMO

Moja kumpela Monika napisała dzisiaj na facebooku, że „jazda samochodem po ulicach Palermo to kwintesencja tego miejsca”. I to jest sama prawda!

Burdel, burdel i jeszcze raz burdel, ale taki, w którym wszystko działa i cały ten chaos tworzy jakimś cudem swoistą harmonię! Jak to możliwe?

Możliwe, wyobraź sobie, że jedziesz ulicą, na której teoretycznie są 3 pasy, ale w praktyce robi się siedem, co piąty kierowca od czasu do czasu trąbi, z ronda każdy zjeżdża w sposób na jaki ma ochotę. Co jakiś czas ktoś siedzi komuś na ogonie, ktoś zjeżdża, ktoś wjeżdża. Zasady? Jakie zasady?

Tutaj zasady to brak zasad, jeśli zastosujesz się do zasad ruchu drogowego, których uczyli Cie na egzamin, to albo nigdy nigdzie nie dojedziesz, albo w kogoś wjedziesz. I takie właśnie jest Palermo.

Chaotyczne, ale jak już wpadniesz w to koło i po prostu się poddasz, to polecisz razem z nim. Czysta fizyka! Czy ja lubię prowadzić tutaj samochód? Nie lubię, bo sama jestem perfekcjonistką i trudno mi było się odnaleźć w tym chaosie na początku, ale jak trzeba to pojadę! Wiem już, że muszę mieć oczy dookoła głowy i po prostu polecieć za ciosem. Monikę na przykład to relaksuje, ale mam wrażenie, że ona urodziła się w złym miejscu na ziemi. Monika, co z tym Palermo? Kochasz je czy nienawidzisz?

BARY W PALERMO

Jest głośno, bardzo głośno. Ktoś próbuje zamówić kawę, ktoś dopytuje o nadzienia smakołyków kuszących zza lady chłodniczej, barman do końca nie wie gdzie patrzeć i kogo pierwszego obsłużyć. Kolejka? Różnie bywa, czasem po prosto jest grupa ludzi, którym trzeba sprzedać to co chcą kupić.
Im bardziej napierasz tym większa szansa, że to będziesz ty! Nie można się wahać, tak samo jak za kołkiem. Wystarczy szeroki uśmiech i wyciągnięta ręka z gotówką i cappuccino i cornetto będą Twoje.

ARCHITEKTURA W PALERMO

Nie wiesz czasem czy jesteś w Egipcie, w Jerozolizmie czy może w Watykanie. Architektura Palermo to coś pięknego, kolejny mix! Ślady po sobie zostawili Rzymianie, Grecy, Arabowie, Hiszpanie, Normanowie.

Miasto zdumiewa, kolory, kształty, ogrom budowli i wszystko z widokiem z jednej strony na wzgórza, z drugiej na morze.

Jeśli lubicie muzea, jest ich pod dostatkiem, a w każdą pierwszą niedziele miesiąca, można je odwiedzać za darmo.

HISTORYCZNE MARKETY

Ballaro, Capo i Vucciria to trzy historyczne markety w Palermo, które moim zdaniem warto odwiedzić! Mają one swoje korzenie w kulturze arabskiej. Po sycylijsku, a właściwie po palermitańsku VUCCERI to znaczy rzeźnik,
a VUCCIRIA oznacza mieszankę.

MIESZANKĘ głosów i krzyków miedzy vucceri czyli właśnie rzeźnikami, sprzedawcami. To także mieszanka ludzi, przedmiotów, wyrażeń i typowych zachowań na rynku.

Po prostu burdel! Zobaczcie sami!
To jest właśnie Palermo albo je kochasz albo nienawidzisz. Nie da się być po środku.

 

TO CO Z TĄ MIŁOŚCIĄ?

Za każdym razem kiedy przyjeżdżam do Palermo, a właściwie kiedy z niego wyjeżdżam zostawiam tam kawałek serca. Albo wpadniesz w ten chaos jak śliwka w kompot, albo będą przerażały Cię leżące na ulicy śmieci i dzieci na przednich siedzeniach samochodów z głowami wyglądającymi zza okien. Halo! Świat na nas czeka, po co patrzeć w podłogę czy w telefon!

Albo pokochasz ten kawałek ziemi albo nie! Nie musi to być miłość od pierwszego wejrzenia, możecie zacząć od przyjaźni, z lekkim dystansem. Potem jak już się na Palermo otworzysz, a ono poda Ci rękę to śmiało będziecie mogli wołać do siebie „compa”, tak jak wołają do siebie tutaj lokalni mieszkańcy.

Na Sycylii liczą się ludzie, a  czas w chaosie płynie zupełnie inaczej. Ja jestem tą śliwką
co wpadła w kompot, choć może powinnam powiedzieć, oliwką, która wpadła do caponaty!

Ania z bloga „Słowo na ławę” napisała, że „Palermo jest jak mocno doprawiona potrawa. Nie każdy lubi. Nie każdy strawi.”

Agnieszka Trolese z bloga „Taste and Travel” twierdzi, że to „miasto dla odkrywców”.

A Wy co myślicie? Kto był w Palermo?
Dajcie znać w komentarzu! Zakochaliście się czy nie?

 

SYCYLIA – winnica Regaleali i co jeszcze znajdziesz w sercu wyspy?

SYCYLIA – winnica Regaleali i co jeszcze znajdziesz w sercu wyspy?

Nasza wycieczka w głąb Sycylii
Kiedy myślisz Sycylia, co widzisz? Bogatą architekturę, zabytki, street food, zatoczki i plaże? Może jeszcze coś innego? Dzisiaj zabieram Was na wycieczkę do serca Sycylii. Serca wypełnionego winoroślami i drzewami oliwnymi, otoczonego przez małe miasteczka, w których zatrzymał się czas. Nocą można tam obserwować gwiazdy, a za dnia zjeść najlepsze lody, w barze, do którego pewnie byście nigdy nie weszli!

VALLELUNGA – CO TO ZA MIEJSCE?

Mamma Siciliana Giovanna, której przepisy oglądacie na moim profilu, pochodzi z miejscowości Vallelunga. Jeśli oglądaliście film „Green Book” na pewno kojarzy Wam się z nazwiskiem głównego bohatera – Tony Vallelonga! Dla niektórych Amerykanów było zbyt trudne do wymówienia, ale myślę, że Wy nie będziecie mieć problemu!
Zobaczcie na mapie poniżej jak daleko leży ta miejscowość od Caccamo i wyobraźcie sobie, że tata Giuseppe, żeby dostać się do ukochanej musiał trochę podjechać autobusem, trochę stopem na ośle, a trochę przejść pieszo. Na przeciwko domu Mammy Giovanny znajdował się hotel, w którym kandydat o jej rękę musiał nocować, gdyż tata Giovanny nie pozwalał Enzo nocować w jednym pokoju z wybranką serca.

Vallelunga to miejscowość, w której mieszka niecałe 4 000 mieszkańców.

Co tam można robić?

Uskuteczniać dolce Vita, uczyć w szkole, pracować w sklepie lub uprawiać rolę. W okolicy bowiem znajdują się ogromne ilości pól uprawnych. Mąż kuzynki Giuseppe, który sam jest rolnikiem, opowiadał nam podczas wizyty, że wiele terenów „umiera” ponieważ brakuje tutaj kapitału żeby inwestować w uprawy. Podobno wielu jest chętnych Rosjan na to, aby kupować sycylijską ziemie i nadać jej trochę nowego życia. Miasteczko wygląda trochę jakby nikt w nim nie mieszkał. Odwiedzamy szwagierkę Mammy, brat niestety już nie żyje. Ciocia Sarina ledwo poznaje Giuseppe ( wszyscy mówią do niego Daniele – tak ma drugie, ja mówię do niego Daniele jak mnie wkurzy ;P ), nie widzieli się 10 lat bo tak dawno nie odwiedzał rodziny w tamtych stronach. Ta Ciocia Sarina ma przydomek Ranni – co znaczy po sycylijsku duża, ponieważ jest żoną najstarszego brata. Do salonu wchodzimy prosto z ulicy, jeden krok i siedzisz na kanapie. Jak przejdziesz przez następny pokój i otworzysz dwuczęściowe okiennice, wyjdziesz na równoległą ulicę, z drugiej strony budynku. W mieszkaniu zachwycają mnie głównie sufity. Styl typowo sycylijski, podłoga z kamienia, dywaniki, obrusy, klimat niepowtarzalny. Ciocia ma lat 85 wygląda na 65! Kobiety tutaj prawie nie mają zmarszczek!

TROCHĘ WIĘCEJ O VALLELUNGA
Ze szczytu wzgórz otaczających miasto można podziwiać regularność struktury urbanistycznej. Domy są pogrupowane w bloki idealnie wyrównane wzdłuż osi środkowej, przypominając „kość rybną”.

Podobnie wybudowane jest Cefalu, natomiast w pobliżu nie ma takiego drugiego miasteczka. Vallelunga jest tak skonstruowana, jakby była wachlarzem, wydaje się obracać wokół swojego idealnego centrum: Kościoła Matki.

Założony w 1634 roku z woli Ks. Pietro Marino, Kościoł Matka czyli najważniejszy w mieście przeszedł wiele prac konserwatorskich, które jednak nie zmieniły jego pierwotnej struktury. Imponujący i elegancki, jest jednym z najważniejszych budynków w centrum miasta, a przy tym różowy co dodaje mu uroku! Neogotycka fasada wciśnięta między dwie masywne dzwonnice, kontrastuje z szarozielonym kolorem dużej kopuły. Kościół jest poświęcony kultowi Marii Santissima di Loreto. Wnętrze na planie krzyża łacińskiego podzielone na trzy nawy ozdobione jest rozetami i złotymi rombami z 1838 roku. Na głównym ołtarzu stoi majestatyczny hebanowy posąg Madonny Loretańskiej. Wśród osiemnastowiecznych marmurów wyróżnia się ołtarz poświęcony Świętej Trójcy, zbudowany w 1749 r. przez księcia Pratameno Don Tommaso Papè.

LOKALNE SŁODKOŚCI

Jednym z typowych przepisów z miasteczka Vallelunga, są ciasteczka buccellati ( w Vallelunghese „zabity” ). Przygotowuje się je tutaj na święta Bożego Narodzenia we wszystkich domach Vallelunghesi. Są to kruche ciastka nadziewane masą, zrobioną z migdałów (z dodatkiem kawałków czekolady, cynamonu i w niektórych przypadkach pokrojonych kandyzowanych owoców) lub fig (z dodatkiem cynamonu) i posypane polewą cukrową ( „a  marmurata” ), udekorowane kolorową, cukrową posypką ( „u  ciminu” ) lub cienką warstwą cukru pudru.

Składniki na ciasto: cukier, smalec, jajka, kolorowe posypki (do dekoracji).
Składniki do nadzienia: migdały, figi, cynamon, chipsy czekoladowe, cukier, owoce kandyzowane.
Lukier: cukier puder, białka jaj.

ROLNICTWO

Odwiedziliśmy też drugą Ciocię Sarinę, żonę kolejnego brata Mammy, ten ma się dobrze i zaserwował mi prosto z ogródka coś co przypomina mi w smaku naszego polskiego ogórka, ale skórkę ma tak jakby włochatą – cocomero tortarello czyli ogórek melonowy! Syn wujka o imieniu nie zaskoczę Was – GIUSEPPPE, w okolicy zajmuje się uprawą zboża, ma kilka wielkich silosów i sprezentował nam dwie butelki soczewicy, którą chyba będziemy jeść przez rok!
Apropo imion ja się tutaj zawsze śmieję, że jak sobie nie mogę przypomnieć jak koledzy Giuseppe mają na imię, to jak powiem coś w stylu „Giuo” ( dżoo) to jest 50% szans, że trafie – Giuseppe, Giovanni, Gianluca, Giorgio.

SYCYLIJSKI CMENTARZ

Po drodze do kuzynki zawitaliśmy także na cmentarz, na którym spoczywają dziadkowie Giuseppe. Może akurat nie chcecie czytać o cmentarzach, ale są one dla mnie także metaforą Sycylii. Kontrast, to jest coś co jest dla mnie kwintesencją tej wyspy. Po pierwsze forma tego cmentarza zaskoczyła mnie mocno, nigdy wcześniej nie byłam we Włoszech na cmentarzu. Coś podobnego widziałam w Bonifacio na Korsyce. Miasteczko kapliczek, w których układa się zmarłych nad ziemią, nie pod ziemią. Obok wypasionych grobowców, znajdował się też wielki kawałek ziemi, w którą powbijano krzyże i nadano im numery. To osoby, których albo tożsamość jest nieznana, albo ich rodziny nie miały pieniędzy na to aby wybudować sobie kaplicę. U nas na cmentarzach też mamy takie miejsca, zazwyczaj gdzieś na uboczu. Zajrzyjcie do VIDEO poniżej posta, tam zobaczycie o co mi chodzi. Tutaj luksusowe budynki, zaraz obok tego pola opuszczonych krzyży powodują bardzo mieszane uczucia. Cmentarz oczywiście zamknięty w czasie sjesty.

NA TRASIE DO VALLELUNGA: Regalgioffoli i Roccapalumba

Wyjeżdzając z Caccamo do środkowej części wyspy, dojeżdżamy do gminy Roccapalumba. „Rocca”czyli skała, „palumba” czyli po sycylijsku gołąb. Gołębia skała, to dolomit, taki jak sam jak słynne Dolomity na północy Włoch. W Roccapalumba jadłam najlepsze lody pistacjowe w życiu, w barze do którego z własnej woli raczej bym nie weszła, ale zabrała nas tam Mamma Siciliana. Bar nazywa się „Bar Centrale”. Zobacz na VIDEO!
Samo miasteczko o tej samej nazwie, Roccapalumba nazywane jest „paese delle stelle” czyli kraina gwiazd. Dlaczego? Znajduje się tutaj planetarium.

PLANETARIUM I OBSERWATORIUM ASTRONOMICZNE

Obiekt w Roccapalumba imienia Francesco Nicosia pozwala na projekcję wszystkich obiektów nieba widocznych gołym okiem, zarówno z półkuli północnej, jak i półkuli południowej, pozwala obserwować ruchy 1600 gwiazd zarówno na biegunach, jak i na równiku, i daje odwiedzającym wrażenie dotykania Słońca, Księżyca, czy Planet.
We miejscowości Regalgioffoli w gminie Roccapalumba, znajduje się natomiast Obserwatorium Astronomiczne Pizzo Sauro. Jak Wam wcześniej pisałam ten region to głównie pola i małe miejscowości wciśnięte między wzgórzami. Dzięki temu niebo tutaj jest wolne od światła i zapewnia warunki idealnie nadające się do obserwacji astronomicznych. Znajduje się tam potężny teleskop Newtona do obserwacji ponad 4000 ciał niebieskich oraz w specjalny sprzęt umożliwiający fotografowanie astronomiczne. Obserwatorium Astronomiczne Pizzo Suaro stało się punktem odniesienia dla sycylijskich astronomów amatorów.
W sprawie wizyt i obserwacji można zadzwonić do organizacji miejskiej Pro Loco i do biura informacji turystycznej gminy Roccapalumba. Proloco tel. 091.8215207 – Gmina tel. 091.8215523
Przypuszczam, że język tylko włoski, ale zawsze można próbować!
Nie są to jedyne miejsca na Sycylii, gdzie można oglądać gwiazdy. W Palermo jest Obserwatorium astronomiczne zlokalizowane w Palazzo dei Normanni. Jest to jedna z placówek badawczych Narodowego Instytutu Astrofizyki. W miejscowości Isnello również znajduje się obserwatorium. Poniżej artykułu wrzucę Wam linki do stron.

WINNICA REGALEALI

Kiedy rano podjechaliśmy po Mammę, w progu domu czekały na nas cztery sztuki, pięciolitrowych szklanych butli na wino! Jasne było dla mnie, że odwiedzimy dzisiaj winnicę, o której tyle się nasłuchałam. Jadąc samochodem, przez drogi, o których dawno świat zapomniał ciężko było uwierzyć, że dotrze się do tak zielonych terenów! Kiedy z krajobrazu złocistych pól, pełnych wiatraków z lokalnej elektrowni i wysuszonej ziemi wjechaliśmy za bramę „Tenuta Regaleali” świat jakby zmienił się o 180 stopni. Nieskończone połacie zieleni i zapach matki natury to coś czego nie da się opisać słowami. Kiedy dojechaliśmy do „Case Vecchie” czyli dosłownie starych domów, dowiedzieliśmy się, że w lipcu w związku z wirusem nie ma zwiedzania winnicy, liczę na to, że sytuacja w sierpniu się zmieni. Mimo tego, zrobiliśmy zakupy! Zobaczcie na video, jak na Sycylii kupuje się wino. Regaleali to nie tylko winnica, tutaj dba się o sycylijską ziemię i lokalne tradycje. Uprawia się nie tylko winorośl i produkuje się nie tylko wino. Poniżej kilka ważnych dat dla tego miejsca!

SYCYLISJKIE WINNICE NALEŻĄCE DO RODZINY TASCA

„Nasza historia na Sycylii jest zapisana w ziemi, którą opiekowaliśmy się i którą przekazywaliśmy przez osiem pokoleń. Dziś największym wyzwaniem dla nas jest zachowanie tych miejsc i pozostawienie ich w stanie nienaruszonym dla naszych dzieci, na znak stałej dbałości o ochronę każdego indywidualnego ekosystemu.”
Tak mówi obecny właściciel winnicy.

Wzdłuż winnic znajdują się drzewa oliwne, pola pszenicy i drzewa migdałowe. W ogrodach warzywnych, na pastwiskach, w sadach pracują mężczyźni i kobiety, kuzyn Giuseppe mówił, że około 200 rodzin żyje z tych terenów i niestety korona wirus pozbawił źródła utrzymania aż połowę z nich.

1830
1200 hektarów w dystrykcie Regaleali kupują bracia Lucio i Carmelo Mastrogiovanni Tasca, wprowadzając najnowocześniejsze technologie rolnicze na Sycylii.
1840
W skład posagu żony Lucio, Beatrice Lanzy, wchodzi Villa Camastra – obecnie Villa Tasca – palermitańska rezydencja rodziny Tasca d’Almerita.
1882
Ryszard Wagner – niemiecki kompozytor, dyrygent i teoretyk muzyki okresu romantyzmu – kończy trzeci akt Parsifala ( jeden z najsłynniejszych dramatów muzycznych) , będąc gościem w Villa Tasca.
1950
Redystrybucja gruntów podczas reformy rolnej we Włoszech powoduje zmniejszenie posiadłości Regaleali z pierwotnych 1200 do 500 hektarów
1954
Sadzona jest pierwsza z obecnych winnic Regaleali, poletko winorośli Nero d’Avola uprawianej jako drzewko.
1970
Pierwszy rocznik Regaleali Riserva del Conte.
1979
W tajemnicy przed swoim ojcem, Lucio Tasca sadzi pierwsze międzynarodowe winorośle w posiadłości, 4 rzędy dla każdego rodzaju Cabernet Sauvignon, Chardonnay, Pinot Noir i Sauvignon Blanc.
1984
Aby uczcić pięćdziesiąt lat małżeństwa z żoną Francą, hrabia Giuseppe tworzy wino Złote Wesele, mieszankę Inzolii i „Sauvignon Tasca”
2012
Tasca d’Almerita zostaje ogłoszona przez Gambero Rosso włoską „Winnicą roku”.

SZKOŁA GOTOWANIA I NIE TYLKO

Właśnie tutaj Anna Tasca Lanza 30 lat temu, założyła wyjątkowy agroturystyczny projekt. Założycielka niestety zmarła w 2010 roku. Dzisiaj kontynuuje go jej córka Fabriza Lanza. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. W sierpniu w tym roku, można przyjechać na kilkudniowe warsztaty robienia przecieru pomidorowego, a w październiku można nauczyć się jak robić oliwę! W styczniu 2021, jak co roku odbywa się dwumiesięczny kurs – „COOK THE FARM” podczas, którego poznaje się sycylijską kuchnię, sycylijską ziemię, zwyczaje i historię wyspy. Local experience 100%! Nie jest to tani experience, takie sześciodniowe warsztaty to nie jest tania zabawa, cena za osobę to około 2500euro bez przelotu oczywiście. Cena obejmuje natomiast zakwaterowanie, aktywności na miejscu i wycieczki po okolicy! Jeśli byście chcieli wpaść na dwa miesiące, aby nauczyć się czym żyje Sycylia będzie potrzebne Wam już 10 000 euro. Kursy odbywają się po angielsku, goście to głównie Amerykanie, ale nie tylko!

Teraz proszę napiszcie mi w komentarzu, czy coś WAS zaskoczyło? Jest w tym poście coś czego nie spodziewaliście się po Sycylii, a może właśnie na odwrót? Może to właśnie taką Sycylię macie w głowach? Zanim jednak zabierzecie się za komentarz, zapraszam WAS bardzo gorąco do obejrzenia naszego VIDEO,  z tej podróży! Dziękujemy, że z nami jesteście!

Kamila, Giuseppe ( Daniele ) i Mamma Siciliana Giovanna!